Witam!
Dlaczego nie chce mi się biegać? Czy też czasami zadajecie sobie to pytanie? Przecież to nic trudnego, biegać każdy jakoś tam potrafi, a ćwiczenia nie kończą się na włączeniu płyty Ewy Chodakowskiej czy Mel B. Dookoła wszyscy nas przekonują, że bieganie to taka fajna sprawa. Same plusy, minusów prawie brak. Bo i zrzucimy parę kilo, i poprawimy swoja wydolność, i będziemy się po tym lepiej czuć. Wiecie co? Ja w to wierzę! Może nawet nie tyle wierzę co wiem, bo tego doświadczyłam.
Moja historia z bieganiem jest dość długa. Pomysł żeby zacząć systematycznie biegać towarzyszy mi już od kilku lat. Pamiętam jak będąc jeszcze nastolatką w pewne wakacje chciałam wstawać o 5 rano żeby to robić. Efekt był taki, że nie wstałam ani razu i nic z tego nie wyszło :) Jakieś półtora roku temu pomysł powrócił. I wtedy pojawił się problem. Strój sportowy. Przede wszystkim buty. Myślę, że każdy z nas zdaje sobie sprawę, że jeżeli chodzi o bieganie odpowiednie buty to naprawdę podstawowa sprawa! Jeżeli tego do tej pory nie wiedzieliście, zapamiętajcie to! Biegając w złym obuwiu można sobie wyrządzić naprawdę sporą krzywdę.
Ja wyznaję zasadę, że reszta stroju w jakim biegamy nie musi być super cool. Wystarczy dres, rozciągnięta bokserka i jakaś bluza (oczywiście komfort biegania w specjalnym stroju jest nieporównywalnie lepszy ale nie o to w tym momencie chodzi). To nie jest też tak, że namawiam Was żebyście kupili sobie sportowe buty za 500 zł. Bo mogą to okazać się pieniądze wyrzucone w błoto. Gwarantuję Wam, że nawet tak drogie buty nie zmobilizują Was do biegania jeżeli taka form aktywności fizycznej nie przypadnie Wam do gustu. Moje buty kosztowały 100 zł. Jak na początek uważam, że cena ta jest ok. I teraz przejdźmy do najważniejszej kwestii. Na samym początku postawiłam sobie plan minimum. Biegać trzy razy w tygodniu po 30 minut. I wiecie co? W pierwszym tygodniu nawet mi się to udało. Po pierwszym biegu byłam mega zadowolona i wiedziałam, że nie będzie to tylko ten jeden raz. Więc co się stało, że nagle straciłam motywację do biegania? Hmmm, wydaje mi się, że zrobiłam sobie za długa przerwę. Z przyczyn ode mnie niezależnych nie byłam w stanie biegać przez około jeden tydzień. Od tamtego czasu coraz trudniej jest mi do tego wrócić i zawsze znajdę jakąś wymówkę, żeby przełożyć to na inny dzień. Tak przekładam, przekładam i niestety nie biegam. Ale mam nadzieję, że w końcu jakoś się zmotywuję i wrócę znowu do tego. Bo bieganie naprawdę jest wspaniałe. To co mi podobało się najbardziej to pokonywanie własnych słabości, wyznaczanie sobie jakiegoś celu i osiąganie go. Przebiegnę jeszcze minutę, dobiegnę do tamtego drzewa, a teraz do tego słupa. Tak uda mi się!
Ja wyznaję zasadę, że reszta stroju w jakim biegamy nie musi być super cool. Wystarczy dres, rozciągnięta bokserka i jakaś bluza (oczywiście komfort biegania w specjalnym stroju jest nieporównywalnie lepszy ale nie o to w tym momencie chodzi). To nie jest też tak, że namawiam Was żebyście kupili sobie sportowe buty za 500 zł. Bo mogą to okazać się pieniądze wyrzucone w błoto. Gwarantuję Wam, że nawet tak drogie buty nie zmobilizują Was do biegania jeżeli taka form aktywności fizycznej nie przypadnie Wam do gustu. Moje buty kosztowały 100 zł. Jak na początek uważam, że cena ta jest ok. I teraz przejdźmy do najważniejszej kwestii. Na samym początku postawiłam sobie plan minimum. Biegać trzy razy w tygodniu po 30 minut. I wiecie co? W pierwszym tygodniu nawet mi się to udało. Po pierwszym biegu byłam mega zadowolona i wiedziałam, że nie będzie to tylko ten jeden raz. Więc co się stało, że nagle straciłam motywację do biegania? Hmmm, wydaje mi się, że zrobiłam sobie za długa przerwę. Z przyczyn ode mnie niezależnych nie byłam w stanie biegać przez około jeden tydzień. Od tamtego czasu coraz trudniej jest mi do tego wrócić i zawsze znajdę jakąś wymówkę, żeby przełożyć to na inny dzień. Tak przekładam, przekładam i niestety nie biegam. Ale mam nadzieję, że w końcu jakoś się zmotywuję i wrócę znowu do tego. Bo bieganie naprawdę jest wspaniałe. To co mi podobało się najbardziej to pokonywanie własnych słabości, wyznaczanie sobie jakiegoś celu i osiąganie go. Przebiegnę jeszcze minutę, dobiegnę do tamtego drzewa, a teraz do tego słupa. Tak uda mi się!
Chcę żebyście zrozumieli jeszcze jedną rzecz. To nie było tak, że po prostu wyszłam i biegłam za pierwszym razem przez 30 minut. Niestety nic nie przychodzi lekko. Zaczynałam małymi krokami. Najpierw więcej maszerowałam, mniej biegałam. Później mniej więcej po równo. Aż nadszedł ten moment kiedy nareszcie więcej było biegu niż marszu!
Dlaczego nie chce mi się biegać? Nie wiem, ale wiem, że chcę do tego w najbliższym czasie wrócić. A dlaczego Wam nie chce się biegać? A może jest wręcz odwrotnie?
Pozdrawiam i do usłyszenia!
Gosia
zyciowosportowo@gmail.com
zyciowosportowo@gmail.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeżeli zainteresował Cię temat posta zapraszam do komentowania! Wyraź swoją opinię!